Bubbles_glow

≡ Kombajny (PL) ≡

 
Corner_fold
  • Expansion
  • Description
  • Response
  • Citation
 
Flowchart_grey_24

Marzą się kombajn...

Marzą się kombajny, czerwone i wielkie, i te uśmiechy jak te kombajny, też czerwone i wielkie, takie, że aż na pół nieba, że chałpę zasłaniają, ale w słońce nie wchodzą i jest taka czerwień metaliczna, błyszcząca, świeża i wieczna, jak miód, jak miód na przykład. Ance się śnią takie kombajny, jeżdżą po jej głowie, koszą i pakują całe to gówno złote jak zboże, które w jej głowie się sadzi gdy wstaje i rośnie przez dzień cały, codziennie, odkąd pamięta, że jest. I w nocy te maszyny ścinają i cienkim, metalowym drutem oplatają, żeby później zostawić, esencję zrobić, do zalania tylko, na kilka herbat i bez tych torebeczek pierdolonych, co później gniją po popielniczkach tylko po to, żeby można było łatwiej pety gasić.



 
Anka pali szluga delikatnie, nie zaciąga się głęboko, w ogóle to to jej przestaje smakować już gdzieś tak w połowie, to więcej go trzyma, a mniej pali, Baśka to jednak jest palaczka, pizda mała, chmurzy aż miło. I do Mareczka strzela rzęsami i dymem, na przemian, albo naraz, kto to wie. "Ania, Ania, zobacz tam jest ten Wojtek!" drze się Baśka chyba tylko po to, żeby wstydu narobić, to Anka mówi, że musi lecieć już i pożycza tylko peta jednego, na drogę i idzie, idzie sobie spacerem, bo w miasteczku nie ma stale kursujących tramwajów, ani autobusów, tylko PKS, w ogóle to dziwne miasteczko jest, najwięcej sklepów podobno, znaczy: na mieszkańca, a nie ma komunikacji miejskiej, ale w sumie to racja, bo małe jest miasteczko, ryneczek ładny, przespacerować się aż miło, bo to jest już końcóweczka lata i taki smutny czas jaki dopada wszystkie dni sierpniowe, że kiedy już po szóstej, to delikatna szarość, jakby ołówkiem ktoś po monecie nakrytej kartką wodził, i jeszcze się słońce nie chowa, ale już odstawia na brzeg popielniczki. I Anka sobie idzie z jednej ulicy w drugą, jak ameba się w sobie przelewa, a razem z nią się wszystka ta kobiecość przelewa, co to dopiero jest zapowiedzią, ale już na biurku tego gościa, co to z megafonem sekunduje, i tylko czekać aż usłyszy w ciele, i trzeba będzie się jakoś w sobie przestawić, jak po zmianie czasu, chyba, czy jakoś tak się to Ance wyobraża.