Etos łączy kolejne ofiary próby silnej woli. Silnej tylko z początku, a i to jest cnotą tylko wytrawnych w epidemicznym boju. Woń tumaniących umysł kadzideł. Zmniejszona dostępność związku swobodnego oddychania. Skomplikowane zaklęcia mające na celu wniknięcie w zamierające połączenia życia. Zapał i wola trwania? Pojęcia bardziejabstrakcyjne niż miłość i solidarność. Sidła zacieśniają swój żelazny, heraklesowy uścisk. Pięść proroka zamyka się na gardle. Przed na poły zamkniętymi oczyma jedynie kolorowe plamy. Ale nie, prorokowi i to za mało. Odbiera ostatnie bastiony nadziei i ducha – barwy przechodzą w szarość. Biel przecieka w beż. Zieleń umyka potężnym susem w nieprzeniknioną czerń. Nikt nie pamięta swego celu. Świadomość jest odległą o lata świetlne mrzonką. Nie ostaje się w nikim ni odrobina wspomnienia o samym sobie. Niczym zgniłe, fermentujące na polu porażki, robaczywe warzywo spętany patrzy przed siebie zamglonymi oczyma. Każdy z osobna i wszyscy razem w etosie utraty spojeni zostali. Żaden promyk, śpiewny słowik, czy dźwięk pociechy nie ostanie się podczas straszliwego czasu... Spomiędzy atramentu próżni mętnych oczu wychwycić można jedynie nikłe, tylko jedno spojrzenie.