Gęsta ciemność beznadziei. Przez
głęboki mrok przebija się jedynie niewyraźna sylwetka. Odpiera
wściekłe ataki. Doskonałe parowanie, mistrzowski blok,
błyskawiczny unik. Ekwilibrystyka oręża i ciała, wprawa, której
wymyślne epitety mistrzów słowa nie są w stanie opisać. I
jeszcze raz seria zbić i parad. I jeszcze raz! I jeszcze!
Tendencyjnie i nieprzerwanie czerń napiera coraz mocniej; ze
zwierzęcą furią! Flinta, wycofanie! I ach! TO jednak wie jak
przełamać nawet tak cudowna obronę. Ostatkiem sił, aby przetrwać,
aby koszmar się zakończył...