Jeszcze inną zagładę Vonnegut serwuje ludzkości w jednej z moich ulubionych, pełnej absurdów książce – Slapstick, albo nigdy więcej samotności!, która notabene została chyba najgorzej przyjęta przez większość jego fanów i krytyków.
Świat jest zniszczony wojnami i wahaniami grawitacji. Co jakiś czas przyciąganie ziemskie jest dużo silniejsze lub dużo słabsze. Przed tysiącami lat takie wahania miały już miejsce na ziemi, na co dowodem są m.in. piramidy i Stonehenge, których przecież w normalnych warunkach prymitywny człowiek nie dałby rady wybudować. Konsekwencją tej niestabilności w grawitacji, było zawalenie się wszystkich większych budynków, zapadnięcie się mostów i szybów naftowych.
Zasoby naturalne ziemi zostały całkowicie wyczerpane, a niebo na skutek nadużywania ozonu przybrało kolor pomarańczowy.
Jakby tego było mało ludzkość tępiona jest przez niespotykana odmiany grypy i tajemniczą chorobę zwaną Zieloną Śmiercią, na które jedynym lekarstwem, odkrytym przypadkowo przez średnio-inteligentną rodzinkę, są surowe wnętrzności ryb.
Ameryka jest totalną ruiną, za to potęga Chin nie ma sobie równych i wciąż się rozwija. Chińscy naukowcy opracowali już metodę teleportacji na Marsa i w różne rejony świata. Dążąc do miniaturyzacji wszelkich urządzeń, w końcu zaczęli zmniejszać samych siebie. Mogą dzięki temu oszczędzić na jedzeniu i wszelkich innych dobrach. Największy z nich ma około dwóch cali i jest dyplomatą. Nie został zminimalizowany do wielkości mniejszej od ziarnka piasku tylko po to, aby osoby z reszty świata, z którymi się komunikuje mogły go widzieć i słyszeć. Chińczycy są bardzo pokojowo nastawieni, mimo wszystko, wbrew własnej woli są główną przyczyną Zielonej Śmierci. Gorzej – oni SĄ Zieloną Śmiercią. Wdychani razem z powietrzem destrukcyjnie wpływają na ludzki organizm…
W całym tym galimatiasie pojawia się nowy odłam wiary chrześcijańskiej. Kościół Jezusa Chrystusa Porwanego. Jej wyznawców najłatwiej poznać po niespokojnym zachowaniu się i ciągłym rozglądaniu na wszystkie strony. Swojego Boga potrafią szukać nawet pod talerzem w czasie obiadu.