Vonneguta przerażał zatrważający rozwój nauki i to, że wszystkie odkrycia dążą do wynalezienia jeszcze doskonalszego sposobu zabijania. To, że ludzie w pogoni za władzą i pieniądzem zatracili gdzieś zdrowy rozsądek i umiejętność rozejrzenia się wokół siebie. W jednym z artykułów dla Rolling Stone Magazine pisze:
Jeśli nie ty, to z
pewnością twoje dzieci doczekają dni, kiedy ani jedna kropla nafty, ani jedno
"tchnienie" gazu nie będą potrzebne do zasilania maszyn, gotowania, oświetlania.
Staną się odpadami.
Odmrożenia zimą, ciemność w środku i na zewnątrz po zachodzie słońca? Zapalić świeczkę zrobioną z tłuszczu niższego w hierarchii, głupszego i bardziej martwego zwierzęcia? Lecz kto ma drewnianą zapałkę gdy nie ma drzew? Nasze stulecie powinno zostać nazwane: Era Wyżeraczy Ziemi. My, przodkowie wszystkich pokoleń A, które mają nadejść, odziedziczyliśmy aromatyczną, soczystą niebiesko-zieloną planetę i całą ją pożarliśmy! *
W każdej powieści rozważa to, czym się staliśmy jako ludzie. Obserwuje ludzką dehumanizację z ogromnym dystansem, czasem mam wrażenie, że siedzi gdzieś tam na swojej Tralfamadorii i obserwuje nasze poczynania tu, na Ziemi.