Jej mieszkańcy są zieloni i wyglądem przypominają gumowe
przetykaczki do rur – przyssawka to noga, a na trzonku umieszczona jest dłoń z
okiem w środku, istotki okazują emocje poprzez różne sposoby zamykania dłoni.
Potrafią oni widzieć w czterech wymiarach. Czas spostrzegają jako coś stałego,
patrząc na człowieka widzą go od momentu narodzin do momentu śmierci
jednocześnie. Mieszkańcom Tralfamadorii
Wszechświat nie przedstawia się w postaci mnóstwa świecących punktów na niebie.
Oni widzą wszystkie miejsca, w których każda z gwiazd była i będzie, tak więc
dla nich niebo jest wypełnione jakby rozrzedzonym, świetlistym makaronem.
Również ludzie nie są dla Tralfamadorczyków istotami dwunogimi. Widzą oni ludzi
jako ogromne krocionogi, z nóżkami niemowlęcia na jednym końcu i nogami starca
na drugim*. Śmierć nie jest dla nich,
więc czymś tak ostatecznym jak dla Ziemian. O umarłej istocie mówią po prostu,
że w innych chwilach bywa w lepszej formie, a śmierć często komentują
stwierdzeniem „zdarza się”.