Każda kobieta jest kurwą. A jeżeli nie jest - powinna jak najszybciej kurwą się stać (chętnie pomogę). Feminizm ma rację o tyle o ile chce wyprowadzić kobiety z kuchni, z domu niewoli, bo prawdziwe miejsce samicy jest u stóp swojego faceta.
Oddawanie czci kutasowi, rozkoszowanie się jego ciepłem, czucie gładkiego smaku skóry na języku... krwawa, pulsująca moc wypełniająca usta afirmacją życia.
Czy gdy to sobie wyobrażamy nie chcielibyśmy chociaż przez chwilę zakosztować tego pokarmu bogów? Czy myśli o tym nie naciskają przycisku pierwotnego instynktu bycia kurwą, przycisku znajdującego się głęboko w naszych odbytach, przycisku który odziedziczyliśmy po naszych matkach?